Niegrzejące kaloryfery

16 luty 2013  |  Napisane przez hydraulika z Wrocławia

Kłopoty z kaloryferami są szczególnie dotkliwe w okresie zimowym, gdy deficyt ciepła jest najbardziej odczuwalny. Jednym ze sposobów na uniknięcie takich problemów jest remont instalacji ciepłowniczej. Nie jest to tanie przedsięwzięcie, ale jest to najskuteczniejsza metoda na ciepłe grzejniki.
Gdy mamy już ciepło w domu, to ważne jest, aby ono nie uciekało. Poza uszczelnianiem okien można także zabudować balkon lub taras. Z pewnością taka inwestycja się zwróci, a poza tym zyskamy przestrzeni do wykorzystania przez cały rok. Przykładem firmy, która wykonuje zabudowy tarasów i balkonów jest "Pod ręką" z Legnicy http://www.podręką.pl. Widziałem na swoim osiedlu kilka zabudowanych przez nich balkonów i jestem pod wrażeniem estetyki wykonania.

Carl dokończył szampana i sięgnął po następnego. Dwadzieścia procent? Szybki jak laser umysł Carla dokonał obliczeń. Był właścicielem czterdziestu pięciu procent doskonałych udziałów Krane Chemical, spółki, której wartość rynkowa wynosiła trzy miliardy dwieście milionów, według cen z zamknięcia dnia. Dwudziestoprocentowy spadek kosztowałby go dwieście osiemdziesiąt milionów, na papierze. Oczywiście, nie ponieśliby prawdziwych strat w gotówce, ale i tak szykował się ciężki dzień w biurze. Myślał, że bardziej prawdopodobne byłoby dziesięć procent. Chłopaki od finansów zgadzali się z nim co do tego. Czyżby fundusz Flinta wyprzedał znaczącą liczbę akcji Krane bez wiedzy Carla? Gapił się na speszonego barmana i rozważał tę kwestię. Tak, to możliwe, ale mało prawdopodobne. Flint po prostu uderzył w czułe miejsce. Znikąd pojawił się dyrektor muzeum. Carl ucieszył się na jego widok. Facet na pewno nie piśnie ani słowem o werdykcie, jeśli nawet o nim wie. Będzie mówił tylko miłe dla Carla rzeczy i oczywiście wspomni, jak fantastycznie wygląda Brianna. Zapyta o Sadler i remont ich domu w Hamptons. Gawędzili o tego typu sprawach, chodząc z drinkiem w dłoni po zatłoczonym zimnym domu i poruszając temat ogrzewania. Unikali chłodu i niebezpiecznych rozmów. Wreszcie stanęli przed Znieważoną Imeldą. - Wspaniałe, prawda? - zadumał się dyrektor. - Piękne. - Carl zerknął w lewo, na numer 141, który akurat przechodził obok. - Za ile pójdzie? - Debatowaliśmy nad tym przez cały dzień. Ale kto wie? Przypuszczam, że co najmniej za pięć milionów. - A ile jest warte? Dyrektor uśmiechnął się, bo fotograf robił im zdjęcie. - Hm, to zupełnie inna sprawa. Ostatnia wielka praca tego rzeźbiarza została sprzedana dżentelmenowi z Japonii za jakieś dwa miliony. Oczywiście, dżentelmen z Japonii nie ofiarował wielkich sum naszemu małemu muzeum. Carl wypił kolejny łyk. Znał reguły gry. Celem kampanii muzeum było zebranie stu milionów dolarów w ciągu pięciu lat. Według Brianny osiągnęli mniej więcej półmetek i potrzebowali dużego zastrzyku z aukcji tego wieczoru. Przedstawił im się krytyk sztuki z „Timesa” i dołączył do rozmowy. Ciekawe, czy wie o werdykcie, pomyślał Carl. Krytyk i dyrektor dyskutowali o argentyńskim rzeźbiarzu i jego problemach umysłowych, a Carl przyglądał się Imeldzie i pytał sam siebie, czy rzeczywiście chce, żeby na stałe zagościła w korytarzu jego luksusowego penthause'u. Jego żona z pewnością chciała.

Tak bardzo czekałam dzisiaj na ciebie. To jedna z nielicznych rzeczy, które potrafię wciąż robić. Dobrze, że już jesteś. Czuję się dzisiaj taka samotna jak nigdy w życiu. Ale dość już o mnie, ostatnio łapię się na tym, że ciągle mówię tylko: ja i ja. Jakbym była jakimś cholernym pępkiem świata. Powiedz, co u ciebie? Jak ci minęło te kilka dni? Tak sobie, zwykła, codzienna szarpanina z życiem. Nawet nie wiesz, jak za tym tęsknię. No widzisz, znowu ci przerwałam swoim ja. Przepraszam. W pracy się uspokoiło? To dobrze, ostatnio miałeś taki kocioł. Cieszę się, że zakończyliście ten projekt. Widzisz, zawsze mówiłam ci, że przyjdą czasy, gdy będziesz mógł rozwinąć skrzydła. Widziałam jak się męczyłeś w pierwszej pracy. Jak rzucałeś mięsem nad deską kreślarską, rozrysowując kolejny, banalny blok. Teraz możesz projektować swoje „szklane domy”. Zawsze wierzyłam, że uda ci się zrealizować marzenia. I podziwiałam cię, że już na studiach wiedziałeś, czego chcesz. Miałeś rację w stanie wojennym, rzucając kamieniami. To trzeba było zmienić. Ten otaczający nas ze wszystkich stron fałsz, bylejakość. Wiem, że nie jest różowo. Słucham radia. Pani Batonik często zapomina je wyłączyć po kolacji i słucham jedynki przez całą noc.

Wygraliście znowu konkurs? Nowe osiedle? Gdzie? Coś takiego. Przecież jeszcze niedawno tam było szczere pole. No nie, wydaje mi się czy... Odwróć na chwilę głowę. Nie, w drugą stronę, jaszcze trochę. Już. Słuchaj, ty masz siwe włosy nad uchem. Oj, nie denerwuj się, to nic takiego. Kilka siwych włosów to jeszcze nie tragedia. Musisz powoli przyzwyczajać się, że będzie ich coraz więcej. Czas nie stoi w miejscu i rury oraz całe instalacje kanalizacyjne się starzeją. W przypadku nagłej awarii dzwoń po pogotowie kanalizacyjne we Wrocławiu. Powiedz mi, czy Marysia kupiła nowe rury miwdziane? Nie, nie tłumacz się, dobrze, że dzieciaków dzisiaj nie przyprowadziłeś. Czasami musimy mieć chwilę tylko dla siebie. Poza tym widzę, że źle znoszą wizyty tutaj. Nie zaprzeczaj, wiesz dobrze, że to żadna atrakcja. Musimy je przyzwyczajać, że mnie już nie ma. W ogóle to był błąd, że tu przychodziły. Oczywiście, że mam rację. Lepiej będzie, jeśli zapamiętają mnie, gdy żyłam. Są za małe, by to wszystko zrozumieć, a i tak podejrzewam, że obarczyłam je do końca życia niepotrzebnym balastem. Wiem, że ich nie zarażę chorobą, ale na pewno smutkiem. Mogą sobie z tym nie poradzić. Teraz jeszcze nie jest za późno, ale kiedyś będzie.

Kotły gazowe - produkcja i montaż

17 marzec 2013  |  Napisał Stefek Kowalski

Kochany, musimy je chronić. Rodzice powinni jak najdłużej zastępować dzieciom Boga. Nie, żeby karmić je złudzeniami, ale właśnie chronić. A ja jestem toksyczna. Już nie pachnę szczęściem. Już dość radości im zabrałam. Powtarzaj im codziennie, że życie to niepowtarzalna przygoda, a to że tylko do czasu, gdy można spełniać marzenia, dowiedzą się kiedyś same. Oby jak najpóźniej. Nic już nie będzie takie samo. Wiesz o tym równie dobrze jak ja. A co ze mną, z moimi uczuciami? To już nie ważne.

Nienawidzę samej siebie tak bardzo, że nie potrafię więcej okazać im miłości. Lepiej będzie, gdy umieszczą mnie w jakimś rodzaju zapomnianej krainy własnego dzieciństwa. Taką jaką kiedyś byłam. Naprawdę żałuję, że nie zginęłam wtedy na miejscu. Już dawno mielibyśmy to wszystko za sobą. Nigdy nie oswoję się i nie zgodzę na tę wegetację, na którą jestem skazana. Kuba, zrozum, jestem na dnie, na poziomie, z którego nie ma już wyjścia. Oboje przeszliśmy piekło, ale ty masz jeszcze szansę. Nie, nie możesz wiedzieć, co ja czuję. Nie znasz do końca moich koszmarów, ale znasz swoje umiejętności z zakresu usług hydraulicznych. Nie potrzebujesz nowych, twoje zupełnie ci wystarczą. I pozbądź się w końcu resztki nadziei, że może kiedyś wrócę do ciebie. Nie możesz być ze mną z litości. Zresztą, jakie ze mną. Spójrz na mnie. Co widzisz? Coś takiego nadal chcesz kochać? Nie bądź śmieszny. Już nie zasługuję na ciebie. Pewnie, że chciałabym być z tobą.

Galeria